Publikacje

Okres międzywojenny to czas, w którym Europa musiała zmierzyć się z krytyczną sytuacją gospodarczą, inflacją a także z bardzo dużym bezrobociem po I wojnie światowej. W Rzeczpospolitej Polskiej ten okres charakteryzował się dużą niestabilnością rządów. W dodatku Konstytucja marcowa z 1921 r. okazała się nieefektywna. W państwie, w którym coraz bardziej odczuwano zagrożenie ze strony Trzeciej Rzeszy, nie było stabilnej władzy, więc kraj pogrążał się w politycznym chaosie.

Lata trzydzieste w Europie charakteryzowały się także odchodzeniem od koncepcji rządów parlamentarno-gabinetowych, co można było również zaobserwować w Polsce. Jak uważano, pośpiech z którym została przyjęta Konstytucja marcowa niósł ze sobą wady ustrojowe. Efektem wprowadzonych zmian było przyjęcie w 1926 r. noweli sierpniowej. Zwiększyła ona uprawnienia prezydenckie, który od tej pory mógł rozwiązać izby parlamentu oraz wydawać rozporządzenia z mocą ustawy.

To doprowadziło w końcu do przyjęcia Konstytucji kwietniowej. Jej projekt został uchwalony na posiedzeniu Sejmu 23 marca 1935 r. Pomimo sprzeciwu opozycji, która zarzucała brak zachowania większości dwóch trzecich głosów w procedurze sejmowej Konstytucja została podpisana miesiąc później - 23 kwietnia 1935 r. przez prezydenta Ignacego Mościckiego. Nowy system rządów zrywał z zasadą podziału władz. Wzmocniono władzę prezydenta, który miał być wybierany co 7 lat w głosowaniu powszechnym. Prezydent był odpowiedzialny wyłącznie przed Bogiem i historią. Ograniczono rolę Sejmu i Senatu. Rząd uniezależniono od parlamentu, którego wpływ na rzeczywistość został mocno ograniczony. Ta ustawa zasadnicza miała pozwolić na sprawniejsze zarządzanie państwem, stąd tak mocne wzmocnienie roli prezydenta. Tak silne wzmocnienie kompetencji prezydenta miało w swym założeniu również ochronę Polski przed rosnącymi w siłę potęgami Niemiec i Związku Radzieckiego, jednocześnie zapewniając jej trwały rozwój i niepodległość. Jednak jak wiadomo wrzesień 1939 r. zniweczył te nadzieje. Tak poważne zmiany spowodowały, że konstytucja kwietniowa wprowadziła w Polsce system prezydencki.

Rządy prezydenckie Ignacego Mościckiego nie charakteryzowały się samodzielnością, ponieważ prezydent realizował linię polityczną Piłsudskiego, wobec którego był bardzo lojalny. Mościcki w latach 1887-91 studiował chemię na politechnice w Rydze. Już wtedy angażował się w działalność polskich organizacji socjalistycznych oraz tzw. demokratycznej inteligencji a po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, zajął się, oprócz pracy naukowej, organizowaniem polskiego przemysłu chemicznego. Od 1922 r. był dyrektorem naczelnym Państwowej Fabryki Związków Azotowych w Chorzowie. Po dokonaniu zbrojnego zamachu stanu w maju 1926 r. Piłsudski wysunął jego kandydaturę na prezydenta RP. Jak podkreślają pamiętnikarze jego znajomość języka niemieckiego oraz francuskiego a także reprezentacyjność i dobra prezencja powodowały, że dobrze czuł się w roli prezydenta. Jednak w rzeczywistości nie odgrywał on samodzielnej roli politycznej.

Zuzanna Wis

BIBLIOGRAFIA;

1.     Od konstytucji majowej do kwietniowej – ustawy zasadnicze w historii Polski, Niepodległa,  https://niepodlegla.gov.pl/o-niepodleglej/od-konstytucji-majowej-do-kwietniowej-ustawy-zasadnicze-w-historii-polski/, (05.04.2021 r.).

2.     Wywiad z Adamem Bosiackim, Podpisanie Konstytucji kwietniowej, (wywiad przepr. E. Zientar), Muzeum Historii Polskiej,  https://muzhp.pl/pl/e/1366/podpisanie-konstytucji-kwietniowej, (05.04.2021 r.).

 

Marek Aureliusz (26 kwietnia 121 r. n. e. - 17 marca 180 r. n. e.) był jednym z najwybitniejszych cesarzy rzymskich oraz reprezentantem rzymskiej szkoły stoickiej.

 Urodził się w Rzymie, w znanej arystokratycznej rodzinie. Po śmierci ojca opiekował się nim dziadek, który będąc trzykrotnym konsulem i prefektem stolicy mógł zapewnić Markowi Aureliuszowi staranne wykształcenie. W wieku zaledwie 17 lat został zaadoptowany przez męża swojej ciotki – Antoninusa Piusa – następcę cesarza Hadriana. To pozwoliło mu na kontynuowanie edukacji i zdobywanie wiedzy u najwybitniejszych myślicieli tamtego okresu. Nauki przekazywane Markowi Aureliuszowi przez nauczycieli były oparte na zasadach stoickich, co z pewnością wywarło ogromny wpływ na jego zainteresowanie filozofią, a w szczególności stoicyzmem.

Po skończeniu 20 roku życia został konsulem, a w wieku 40 lat objął władzę cesarską. Jego okres panowania przypadł na bardzo niespokojny czas w Imperium Rzymskim. Z jednej strony druga połowa II w. n.e. rozpoczynała jego powolny upadek, a w szczególności tereny Germanii i Brytanii były źródłem wielu problemów, a z drugiej strony sytuacja wewnątrz kraju stawiała przed cesarzem wiele wyzwań, np. wybuch epidemii dżumy.

            Marek Aureliusz jest do dziś uznawany za jednego z największych reprezentantów szkoły stoickiej. Jego najbardziej znana rozprawa filozoficzna ,,Rozmyślania” (pierwotnie zatytułowane ,,Do  samego siebie”)­­ uważa się za doskonałe odzwierciedlenie wpływu stoicyzmu na jego stan ducha.

Według filozofa ludzie powinni miłować się i wybaczać sobie. Nakaz miłości wobec innych ludzi jest szczególną cechą stoicyzmu rzymskiego. W swojej nauce zwracał uwagę na tak istotną kwestię jak umiejętność życia w grupie. Według niej każdy z nas będąc częścią społeczeństwa powinien nie tylko pomagać potrzebującym, ale również żyć w zgodzie z innymi, ponieważ każdy konflikt zakłóca życie całego społeczeństwa. Waga interesu ogółu prowadzi nas do kolejnej, chyba jednej z najbardziej charakterystycznych cech rzymskiego stoicyzmu, a jest to etos służby publicznej. To oznacza, że wszelkie działania oraz każda aktywność podejmowana przed jednostkę powinna służyć ludziom i mieć na względzie ich dobro. Marek Aureliusz za głosem wcześniejszego pokolenia filozofów powtarzał, że celem człowieka powinno być życie w zgodzie z naturą, tak głosili m.in. Klejstenes, Chryzyp czy Diogenes. Marek Aureliusz uważał, że tylko natura i życie w pełnej symbiozie z nią pozwoli uwolnić się od wszystkich negatywnych doznań. Twierdził, że otaczająca nas rzeczywistość stanowi swoisty ład i porządek, a więc wszystko co istnieje we wszechświecie jest spójne. W swoich rozważaniach Marek Aureliusz często odwoływał się do stosunku człowieka do śmierci. Według niego śmierć jako naturalna kolej rzeczy każdego człowieka powinna zostać przyjęta ze spokojem. Podkreślał istotę jej akceptacji, ale również zwracał uwagę na kruchość ludzkiego życia. Jest to zapewne wynik jego osobistych doświadczeń, nie tylko związanych z prowadzonymi wojnami, ale również ze stratą swojej żony i ośmiorga dzieci.

Tak więc można podsumować, że człowiek kierujący się rzymską filozofią stoicką to osoba świadoma kruchości życia, postępująca według nakazu miłości bliźnich oraz dbająca o ich dobro. Taka filozofia życia nie pozwala na popadanie w skrajne emocje, dlatego zaleca zachowanie spokoju w każdej sytuacji i sumienne dążenie do obranego przez siebie celu.

 

Zuzanna Wis

BIBLIOGRAFIA;

Pierwszą obecność rosyjską na terenach dzisiejszej Alaski datować można na lata trzydzieste XVIII w., co było wynikiem penetracji obszaru Dalekiego Wschodu. Były to tereny bogate w różnej maści łowiska oraz istniała możliwość importowania stamtąd futer, jednakże w tej dziedzinie bardziej opłacalny był handel z Chinami. Dopiero rządy Pawła I przyczyniły się do powołania Kompanii Rosyjsko-Amerykańskiej. Przełom wieków to także zrodzenie się pewnej idei w umysłach dworu carskiego, która zakładała sięgnięcie po spadek Imperium Hiszpańskiego na zachodnim wybrzeżu Ameryki Północnej. O tym, iż plany te nie były pozbawione realizmu niech świadczy utworzenie osady w Kalifornii – Fort Ross. I połowa XIX w. przyniosła jednak ważniejsze dla Rosji wydarzenia w kluczowym dla niej rejonie czarnomorskim.

            Lata zaniedbań w eksploracji Ameryki spowodowały, iż tereny te dla niektórych osób w kręgach władzy stały się zbyteczne. Porażka w Wojnie Krymskiej wykazała słabość Rosji i potrzebę modernizacji państwa w wielu dziedzinach. Pojawiały się głosy, aby sprzedać je i skoncentrować się na ekspansji w rejonie Amuru lub unowocześnić flotę. Odpowiedzialny za resort finansów Michaił Reutern zdołał przekonać cara oraz Gorczakowa, do którego należała dyplomacja, iż taki zabieg uzdrowiłby finanse. Jedynym realnym kontrahentem dla Rosjan były Stany Zjednoczone. Wielka Brytania była niedawnym wrogiem, a w dodatku toczyła się między tymi państwami walka o wpływy w Azji Środkowej i Wschodniej. Oddanie więc jej dostępu z terenów Kanady na obszar Pacyfiku zagrażałby interesom Rosji.

            W początkach istnienia państwa amerykańskiego nic nie wskazywało na pozyskanie w przyszłości tych terenów. Wynikało to z części krytycznych głosów na temat jakiejkolwiek ekspansji oraz z tego, iż dogodniejsze interesy strategiczne widziano na południu. Kubę postrzegano jako klucz do Zatoki Meksykańskiej i porównywano ją do Gibraltaru. Z podobnym pożądaniem postrzegano obszar panamski. Bieg wypadków spowodował, iż Amerykanie poprowadzili ekspansję w kierunku Pacyfiku. Wtedy też na scenie dyplomacji amerykańskiej pojawił się William H. Seward, który w rosyjskiej Ameryce widział klucz do dominacji na północnym Oceanie Spokojnym. Taka pozycja otworzyłaby Waszyngtonowi drogę do zdominowania handlu z Japonią i Chinami. Kiedy pojawiły się oferty rosyjskie postanowiono z nich skorzystać, gdyż to mogło w dodatku przyczynić się do zawiązania jakiegoś przymierza z caratem wymierzonego w Wielką Brytanię. Jeśli założyć, iż prasa jest odzwierciedleniem nastrojów społecznych, można wnioskować, że Amerykanie wiązali duże nadzieje z pozyskaniem tych terenów szczególnie w dziedzinie gospodarki. Były to tereny bogate w łowiska wielorybów, co było ważnym filarem gospodarczym i liczono na odkrycie złóż. Dostrzegano też, iż w ten sposób brytyjskie obszary Kanady są okrążone i to ułatwi przejęcie nad nimi kontroli.

Autor tekstu: Dominik Ławski (Praktykant RODM Kraków)


Bibliografia:

Budzisz M., Koniec rosyjskiej Ameryki, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2017.

Kushner H., Visions of the Northwest Coast: Gwin and Seward in the 1850s, „Western Historical Quarterly”, 1973, t. 4, nr 3, s. 295-306.

Petroff I., Twenty-Five Years of Alaska, „The North American Review”, 1892, t.154, nr 426, s. 628-630.

Sharrow W. G., William Henry Seward and the Basis for American Empire, 1850-1860, „Pacific Historical Review”, 1967, t. 36, nr 3, s. 325-342.

St. John R., Spatial and Geographic Arguments in the Shaping of the Nineteenth-Century United    States, „Pacific Historical Review”, 2017, t. 86, nr 1, s.18-49.

Welch R. E., American Public Opinion and the Purchase of Russian America, „The American Slavic and East European Review”, 1958, t. 17, nr 4, s. 481-494.

Adam Hochschild – amerykański pisarz, dziennikarz i wykładowca udaje się do Republiki Południowej Afryki w 1988 roku śladami Wielkiego Treku, historycznej masowej migracji Burów z Kolonii Przylądkowej. Choć podróż autora książki od opisywanych w niej wydarzeń dzieli 150 lat, to w świadomości społecznej mieszkańców RPA tkwią one z niezwykłą mocą i wciąż oddziałują na stosunki międzyludzkie, jak i niesłabnące podziały rasowe. Reporterska czujność Hochschilda wraz z warsztatem metodologicznym historyka pozwoliła uchwycić mu całe spektrum zagadnień organizujących dzisiejszą wyobraźnię ludzi Zachodu na temat południowego krańca Afryki, nierzadko odbiegającą od stanu faktycznego.

Township vs. Johannesburg

Przebijającym z kart książki problemem są nierówności społeczne (przepaść między biednymi i bogatymi) i kumulowania się bogactwa w rękach wąskiej elity – autor książki z precyzją odnotowuje, że lekcja jaką wynieść można z podróży po RPA, to dwa światy w jednym państwie – Pierwszy i Trzeci. Jak nie trudno się domyślić, to wyzwanie przekłada się na szereg innych kwestii, do których należy zaliczyć widoczne zróżnicowanie w możliwościach mieszkalnych i rozwoju (Townshipy, czyli przedmieścia zdominowane są przez biedotę, natomiast zamożne centrum zamieszkuje np. kosmopolityczny i tolerancyjny Johannesburg), korupcję, bezrobocie (w 2019 roku wynosiło 29,1%), antagonizmy społeczne, przestępczość i przemoc (będącą efektem frustracji spowodowanej znikomymi możliwościami i perspektywami życia dla ludzi młodych i życiem w ubogich skupiskach bez dostępu do edukacji pomimo formalnego zniesienia apartheidu). Wyzwaniem stają się także problemy infrastrukturalne (drogowe czy elektryczne) i wynikające z tego liczne bariery. Agencje międzynarodowe prowadzące ratingi krajów afrykańskich zwracają uwagę na obciążenie Republiki Południowej Afryki płynące z korupcji, utratę wpływów z podatków i brak zagranicznych inwestycji. Dla porządku rozjaśniającego nieco obecną sytuację należy zaznaczyć, że historia Afryki Południowej naznaczona jest dość ofensywną postawą białej rasy. Przedstawiciele z niej pochodzący, np. historycy i przedstawiciele innych dyscyplin naukowych dominowali w strukturach publicznych przez co opowieść stanowiąca narrację proponowaną przez czarnych autorów z trudnością przebijała się do świadomości społecznej. Hochschild przywołuje w tym kontekście słowa czarnoskórego Nosipho Majeke z 1952 roku, który pisał: „Dzieje tego kraju, jeśli uczciwie je opowiedzieć, to nieustająca grabież ziemi i bydła dokonywana przez europejskich najeźdźców, niszczenie i dziesiątkowanie ludzi, po którym nastąpiło ich ekonomiczne zniewolenie”. Choć względem połowy XX wieku i nieobecności czarnoskórych historyków, pisarzy, poetów, filozofów wiele zmieniło się na korzyść równomiernej partycypacji, również za sprawą Komisji Prawdy i Pojednania powstałej z inicjatywy Nelsona Mandeli, to relacje między obywatelami obu ras wciąż naznaczone są niechęcią, czego wyrazem mogą być uliczne zamieszki czy przemoc stosowana w przestrzeni publicznej (w barach, restauracjach, pubach) – prezydent kraju apelował w tym kontekście o potrzebę „zdrowych relacji między grupami ludności”.

Maksim Gorki w RPA?

Czarnoskórzy pracownicy dla pracy w kopalniach stanowiących nierzadko jedyne źródło utrzymania i zdobycia zarobku, opuszczają swoje rodziny na całe tygodnie. Konsekwencją w zakresie kosztów ludzkich jest rozbicie rodzin, osłabienie więzi, a dodatkowo na przedmieściach kwitnie także prostytucja, zwiększa się zapadalność na AIDS, a ponadto skłonność do nadmiernego spożywania alkoholu. Przełożeni pragną przede wszystkim zmaksymalizować efekty i wydajność pracy. Przekładało się to i przekłada na przepaść między zarobkami kadry kierowniczej (w ogromnej większości przedstawiciele białej rasy), jak Harry Oppenheimer, którego sylwetka z niezwykłą przenikliwością została opisana w książce, a zarobkami najniżej usytuowanych pracowników pracujących w niebezpiecznych i dusznych korytarzach głęboko pod ziemią, jak ma to miejsce w kopalni Libanon. Choć Republika Południowej Afryki jest zasobna w dobra naturalne – złoto, diamenty, platynę, ich sprzedaż nie przekłada się na równomierną redystrybucję bogactwa. Pozostałe sektory gospodarki, które powinny współdziałać w tym zakresie są bowiem niewydolne, struktury naznaczone uprzywilejowaniem przez historyczne konotacje rasowe i klasowe, korupcję a spora część społeczeństwa jest bierna zawodowo (nie wykazuje chęci podjęcia pracy). Obserwowane problemy wynikające ze społecznych nierówności przekładają się w kolejnych pokoleniach na nierównomierny dostęp do edukacji i środków wymaganych do godnego życia. W przypadku tych ostatnich autor książki podaje przykład matek, które nie mając wystarczającej ilości pieniędzy by kupić dla swoich dzieci mleko w proszku, narażają je na kwashiorkor, chorobę wynikającą z niedożywienia. Zdaniem autora książki dzisiejszą sytuację w RPA dobrze obrazuje powieść Gorkiego „Letnicy” – zamożne rodziny z rosyjskiej inteligencji odpoczywające w sielskiej i klimatycznej atmosferze, niebaczące na problemy uboższych warstw społecznych, które są tuż obok nich. Obecnie tę rolę przejęli w optyce Hochschilda zamożni turyści i biznesmeni.

Autor książki, poprzez omówiony przypadek wtargnięcia policji i żołnierzy do zebranych w Kościele wiernych, ukazuje przed nami także problem tłumienia wolności religijnej i wolności wyznania. Z drugiej strony po lekturze książki nie można oprzeć się wrażeniu, że religię wykorzystuje się w sposób brutalny do celów politycznych i usprawiedliwiających niegodziwe czyny. Transwal stał się (podobnie jak wiele podobnych obszarów wiejskich) obszarem, na którym dominują zwolennicy Partii Narodowej. Radykalizm ukształtował się niewątpliwie pod wpływem historii tego regionu, afrykanerskiej martyrologii zakładającej niesienie „światła cywilizacji” w reformach dla górnictwa i kolei, a z drugiej strony z doświadczanych przez czarnoskórą ludność upokorzeń. Optymistycznym zwieńczeniem opowieści amerykańskiego dziennikarza o Afryce Południowej przepełnionej trudnościami i wyjątkowością, goryczą historycznych kolei losu oddziałujących na współczesność i wiarą w lepsze jutro, jest jednak to, że choć zamieszkujący go obywatele wciąż tkwią myślami w przeszłości i niełatwej historii, to budzi się w nich zalążek nadziei na budowę społeczeństwa opartego na sprawiedliwości.

Agnieszka Tarnowska

Students who catch Covid may be saving lives- już sam tytuł tak brzmiącego artykułu Matta Ridley może wydawać się zaskakujący i z pewnością przykuwa uwagę czytelnika. Ale to nie wszystko, bo teza, którą stawia jest równie zadziwiająca. Autor twierdzi bowiem, że obecne rozprzestrzenianie się COVID-19 może być najmniejszym z niebezpieczeństw, na które jesteśmy obecnie narażeni. W dalszej części tekstu autor argumentuje to na pozór śmiałe stwierdzenie, zwracając uwagę na stan obecnej sytuacji. Uważa on, że przy braku szczepionki oraz realnych perspektyw zwalczenia tej choroby, koronawirus rozprzestrzeniający się wśród młodych ludzi w końcu stworzy odporność i to właśnie dzięki niej epidemia zwolni. W takim razie, o jakich poważniejszych niebezpieczeństwach możemy mówić według Matta Ridley?

Lionel Shriver dla The Spectator opowiada: Zawsze było mi szkoda mojego ojca, który jako prezes nieustannie ograniczonej środkami instytucji nauczania, musiał ciągle błagać sponsorów o dotacje. Za jego kadencji rozmyślałam, jak o wiele lepiej byłoby być powszechnie uznawanym sponsorem, który tylko rozdaje swoje pieniądze. Jednakże, jak dowiedzieli się zarządcy australijskiego „Ramsay’s Centre for Western Education”, nie zawsze jest łatwo szafować pieniędzmi.

Na wstępie artykułu Gideon Rachman relacjonuje: Rozmawiając w zeszłym tygodniu z dyplomatą w Berlinie, zasugerowałem, że Brexit prawdopodobnie zajmuje czwarte miejsce na liście niemieckich wyzwań dotyczących polityki zagranicznej. Wyglądał na zamyślonego, a potem odpowiedział: „Myślę, że niżej”. Więc razem przejrzeliśmy tę listę.

Podwójne partnerstwo jest egzotyczne w dzisiejszych czasach w Stanach Zjednoczonych, ale dwie partie coś dzielą: głęboki niepokój o Chiny. Spytana w lutym na monachijskiej konferencji bezpieczeństwa, w czymkolwiek się zgadzała z prezydentem USA Donaldem Trumpem w kwestii polityki Chin Nancy Pelosi zaznaczyła sucho acz przekonywująco: „Bierzemy to porozumienie pod uwagę”. Legislacja wspierająca Hong Kong i Tajwan a sankcjonująca Chiny oficjalnie łatwo przeszła przez Kongres w tym roku. W przeciwieństwie do przeszłości, dzisiaj Chiny mają niewielu jeśli w ogóle, przyjaciół na najwyższych szczeblach władzy w Waszyngtonie.

Matthew Lynn na łamach The Spectator podpuszcza - nigdy więcej dojeżdżania. Koniec irytujących rozmów z lekko tępymi kolegami z pracy. Szef nie może już więcej nadzorować ile czasu spędzasz na Facebooku, a ty masz mnóstwo czasu by upiec chleb na zakwasie, spróbować ćwiczeń online, przeczytać całego Proust’a (niepotrzebne skreślić). I pyta: po wszystkim, czego tu nie lubić? Sam sobie również odpowiada: podczas gdy wydaje nam się to świetne w chwili obecnej, wielu pracowników może wkrótce stwierdzić, że nie są już więcej pracownikami, a po prostu zbytecznymi niezależnymi kontrahentami – a to już nie jest przyjemne.

Jak napisał Ross Clark w artykule „How many years of life did lockdown save - or destroy?” opublikowanym na łamach The Spectator - to już oficjalne - lockdown ostatecznie będzie miał większy wpływ na nasze życie i zdrowie niż sam COVID-19. Taki w każdym razie płynie wniosek z badania przeprowadzonego przez Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (DHSC), które zostało opublikowane po cichu 15 lipca.

Są książki, które czyta się jednym tchem i czujemy potrzebę ograniczenia własnej ciekawości, zostawiając kilka stron na dzień następny. Czy do takich książek należą Rozmowy na koniec wieku? Moim zdaniem tak - komentuje Agnieszka Tarnowska

Jak zauważył Mark Galeotti zaraz po wyborach prezydenckich na Białorusi: trudno uwierzyć, żeby Alaksandr Łukaszenka zachował swój nieco pieszczotliwy i trochę irytujący przydomek „Batka” (tata), biorąc pod uwagę, że jego reelekcja doprowadziła do gwałtownych protestów ulicznych w całym kraju.

„Zamieszanie w stosunkach transatlantyckich nie dotyczy wyłącznie Trumpa. To wybory europejskich przywódców będą miały wpływ na przyszłość transatlantycką”.

Tischner znakomicie Jana Pawła II uzupełniał jako filozof nadziei – chciał w ludziach budzić nadzieję. Rozumiał, że człowiek nie jest monadą i nie istnieje bez wspólnoty, że każdy z nas jest we wspólnocie zakorzeniony, a obecność w kulturze, to czerpanie witalnych soków, dzięki którym można wzrastać. Wolność jest nam dana, ale i zadana. Kategoria zadania powierza w nasze ręce ład, który mamy pielęgnować i współtworzyć – mówi prof. Zbigniew Stawrowski w rozmowie dla RODM Kraków o ks. Józefie Tischnerze, w 20. rocznicę jego śmierci.

Urodzony w 1929 roku Jürgen Habermas jest niemieckim filozofem i socjologiem. Wykształcenie wyższe zdobywał na uniwersytetach w Getyndze i Bonn. W 1956 roku rozpoczął studia w Instytucie Badań Społecznych we Frankfurcie nad Menem, co pozwoliło mu stać się częścią środowiska intelektualistów skupionych wokół tego ośrodka naukowego. Warto na początku zaznaczyć, iż Jürgen Habermas wychodził w swoich rozważaniach z pozycji konstrukcjonizmu społecznego, który rozumieć można jako „tendencję we współczesnej socjologii i naukach społecznych do przedstawiania rzeczywistości społecznej jako stającego się w każdej chwili wytworu działalności jednostek, nie zaś czegoś gotowego i zewnętrznego wobec nich”[1].